O autorze
Wojciech Andrusiewicz - Z urodzenia i zamiłowania lublinianin. Od lutego 2015 r. rzecznik prasowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wcześniej naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej ZUS i rzecznik prasowy oddziału ZUS w Lublinie. Z wykształcenia politolog, absolwent Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Przez wiele lat związany z dziennikarstwem, zarówno prasowym jak i radiowym. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec dwóch córek, miłośnik historii Polski i II Wojny Światowej.

Koperta Twojego życia

Do końca sierpnia ponad 20 mln Polaków otrzyma z ZUSu list z informacją ile zebrali na swoją emeryturę i ile może ona wynieść. Wysokość kwot przedstawionych w korespondencji to wynik naszej pracy, a nie oderwanych od rzeczywistości wyliczeń.

Druk i wysyłka idzie pełną parą. Część z tych, którzy Informację o Stanie Konta Ubezpieczonego w ZUS już dostali niejednokrotnie wstawiają skany korespondencji na swoje konta w serwisach społecznościowych z komentarzami w stylu: „tyle ZUS chce mi dać na starość” albo „po co płacić składki, gdy ZUS wylicza mi marną emeryturę”.



Stawianie sprawy w ten sposób jest jednak odwracaniem kota ogonem. Sugerowanie bowiem, że to od ZUSu zależy ile dostaniemy na starość jest z gruntu rzeczy fałszywe. No chyba, że mamy na myśli prawidłowe wyliczenie świadczenia przez ZUS, czyli przeprowadzenie prostego zadania matematycznego polegającego na podzieleniu zebranych składek przez średnie dalsze trwanie życia na emeryturze.

Tu pola na błędy za dużego jednak nie ma. Na wynik tego prostego zadania matematycznego największy wpływ mamy my sami. Zakład bowiem nie weźmie danych do zadania z kosmosu, ale z naszego konta i subkonta emerytalnego. Tam zaś zapisane jest nasze całe składkowe życie.

Każdy grosz, który odprowadziliśmy pracując jest dokładnie zapisany i to każdy grosz, każdy dodatkowy grosz, wpływa na to co ZUS nam w liście wysyła. Mówienie, w połowie swojej życiowej drogi, o tym, że nie ma sensu odprowadzać składek, bo wyliczenia prezentowane przez ZUS nas nie zadowalają porównałbym do stwierdzenia ucznia, który mówi, że nie ma sensu się dalej uczyć, bo na razie nauczyciele stawiają mi kiepskie stopnie. A od kogo zależą te stopnie? Teoretycznie, oczywiście, od nauczyciela. Praktycznie zaś od tego co uczeń ma w głowie.

Jeżeli więc ZUS prezentuje nam w liście hipotetyczną emeryturę to myślmy o tej kwocie jak o pieniądzach, które dotychczas udało nam się na starość odłożyć. Jeżeli jesteśmy z tej kwoty niezadowoleni to musimy pracować nad jej zwiększeniem. ZUS o tyle może nam pomóc (i pomaga) ją zwiększyć, waloryzując co roku zebrane na koncie i subkoncie składki. Im więcej zbierzemy tym bardziej odczujemy waloryzację. Patrzmy więc na korespondencję z ZUS jako na pewną wizualizację przyszłości, ale też i pewien zapis naszego dotychczasowego życia, zawodowego życia. I pamiętajmy, że to nasze życie.
Trwa ładowanie komentarzy...